Krotkie rozpoznanie i juz wiemy - tanio nie bedzie. Raff uparcie szukal hotelu, ale ceny w przedzialach 50-150 euro byly raczej nie dla nas.
W dzielnicy Montmartre z resztkami nadziei bohaterski Raffal dojrzal obskorny hotel. Eureka! Dwuosobowy pokoj bez lazienki za niecale 90 zlotych to wszystko czego nam trzeba do szczescia;)
Zdazylismy zwiedzic tego samego dnia Sacré Coeur - przepiekna neobizantyjska bazylike na wnoszacym sie ponad paryskie zabudowania wzgorzu oraz zaliczyc wieczorny spacer w dzielnicy o 'watpliwej reputacji', ktorej najwieksza atrakcja jest Moulin Rouge.
Panorama ze wzgorza
Bazylika
Wiadomo co ;P
<< Paryz - dzien drugi >>
Wykorzystujac dobrodziejstwa jakie daje mieszkanie w hotelu, zwiedzac poszlismy kolo 13 po poludniu. Po dotatrciu pod Luwr, w ktorym zamierzalismy spedzic reszte dnia, spotkala nas niemila niespodzianka. Otoz, dla niewtajemniczonych, najbardziej znane muzeum w Europie jest nieczynne we wtorki. Po tej porazce udalo nam sie jeszcze zaliczyc Notre Dame (wcielismy sie do jakiejs polskiej grupy - przewodnik za darmo i brak kolejek), kilka pieknych widokow Paryza z Wiezy Eiffla, zrobic sobie zdjecie z Lukiem Tryiumfalnym na Polach Elizejskich, wpasc do taniego spozywczaka i zdobyc domino, ktorym nieustannie cieszymy sie po dzis dzien.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz